Brewellery.

15 najbardziej zdumiewającyh ekspresów jakie widziałem.

13 listopada 2020

To jest niewiarygodne ale wszystkie pochodzą z jednej stajni. Każdy z tych ekspresów to efekt pracy Kees van der Westen. Tylko jedna marka naprodukowała 15 urządzeń, które nawet nie wiem jak nazwać. Ekscentryczne? Cudaczne? Szczyt designu? 

 

Kilka miesięcy temu odwiedziłem stronę KvdW w ramach poszukiwań ekspresów, które chciałbym włączyć do grona tych z czołówki. Ich ekspresu zawsze mi się podobały. Model Spirit to jedna z najładniejszych maszyn kiedykolwiek. Strona producenta jest tak zbudowana, że ciągle czytasz coś ciekawego, wszystko wydaję się być interesujące. Skacząc z zakładki na zakładkę trafiłem na tą nazwaną "history". Kliknąłem. Następnie przez 15 minut przecierałem oczy ze zdumienia. Gdy zobaczyłem pierwszy ekspres na liście pomyślałem:

 

"to jest najdziwniejszy ekspres jaki kiedykolwiek widziałem".

 

Przy drugim "nie, jednak ten jest dziwniejszy". Przy trzecim: "a ten jaki!". To samo uczucie towarzyszyło mi przez następnych 12 sztuk. 15 minut zdębienia. 

 

Już wtedy wiedziałem, że muszę się tym podzielić na blogu. Wszyscy koniecznie muszą zobaczyć te ekspresy do kawy. Każdy barista powinien je znać. W końcu przyszedł na to czas. Oto 15 najbardziej zdumiewających ekspresów jakie widziałem.

 

1. Embezzler.

 

To po polsku znaczy malwersant. Zdecydowanie pasuje. Wielokrotnie oglądałem to zdjęcie, jednak dopiero dziś zadałem sobie pytanie: "gdzie u licha tu się wkłada kolbę"?. Zaraz po tym zacząłem się zastanawiać czy prawa dźwignia się do mnie uśmiecha? Też to widzisz? Szyderczo jakoś tak.

 

 

2. Delray deluxe.

 

I ten przynajmniej wygląda jak ekspres. Choć nie do końca. Gdy na niego patrze mam dziwne przeczucie, że można na nim również kręcić lody świderki. Choć to chyba akurat przez kolory. Jakby nie patrzeć posiada tacę ociekową, ma również podgrzewacz do filiżanek oraz, uwaga, osobne miejsce na spodki na nim! Nam, w Straganie tego brakuje! W sumie to całkiem normalny ekspres gdyby nie brak symetrii. Co by o nim nie mówić, jest słodziak. Ciuchcia.

 

 

3. Il ponte.

 

Kolejny, który przypomina dzisiejsze ekspresy. Proporcje podobne, symetrii brak ale zaczynam to lubić. Dlaczego wszystkie dzisiejsze ekspresy do kawy są symetryczne? Patrząc na elementy po lewej przypominające Scampię w Neapolu nasuwa mi się tylko jedno pytanie. Jak to umyć? Trzeba kiedyś zapytać baristów, którzy na nim pracowali. Tak, to nie jest prototyp, ten ekspres faktycznie pracował w lokalu. Jakie losy dalej go spotkały niestety nie wiem.

 

 

4. Presto.

 

Oczywiście, są gusta i guściki. Estetyka jest subiektywna. Możesz się kłócić, może Ci się nie podobać. Ale ja kocham ten ekspres. Jest piękny. Ten egzemplarz chyba najbardziej przypomina dzisiejsze ekspresy. Korpus jest po prostu świetny. No dobra, być może wygląda trochę jak z Jetson'ów. Ale spójrz tylko na dysze do mleka. Perfekcja.

 

 

5. Zephyr.

 

Niby normalny ale jakiś taki nastroszony. Z jednej strony dostojny, z drugiej się go boję. Marmurowy front. Kees się nie szczypał projektując ten ekspres do kawy.

 

 

6. Rimini.

 

Chodzą słuchy, że ta maszyna służyła jako tytułowy rekwizyt w Grze o tron. Gdzie tu jest ekspres? Czy to jest całość? Czy te metalowe dzidy są w zestawie? To tylko kilka pytań z naprawdę wielu, które przychodzą do głowy patrząc na to zdjęcie. W tym co widzicie na zdjęciu jest zamontowany ekspres, młynek, odbijak i filtr do wody. Nieprawdopodobne.

 

 

7. Infuso Idrocompresso.

 

Ciąg dalszy osadzania ekspresów na prętach. Tym razem dokładnie na 21 sztukach. Zarówno ten jak i ten powyżej były produkowane na zamówienie tylko dla jednego klienta. To jest zupełnie inne podejście do tematu: "ekspres do kawy". Można powiedzieć, że jest to cały bar. Bar stworzony tylko w jednym celu. Parzyć kawę i wyglądać przy tym jak bóg. Piszę o siódmym z piętnastu ekspresów a już zmieniam zupełnie co do nich zdanie. To nie dziwactwo, to geniusz. Niestety nie wiem jak te urządzenia prezentowały się we wnętrzach. Jestem jednak pewien, że gdybym dysponował zdjęciami w miejscu docelowym zupełnie odmieniły by one perspektywę oceny wizualnego ich aspektu. Taborecik chyba nie jest w zestawie.

 

 

8. Laurentis.

 

Wracamy do stylu jaki znamy dzisiaj. Rok 1989. Ten ekspres spokojnie mógłby stanąć dziś w kawiarni. Wygląda potężnie. Zresztą jak wszystkie modele KvdW, budzi szacunek. Te ekspresy mają w sobie coś z brutalizmu. Obudowa rozpościera się jak filary starego dworca w Katowicach.

 

 

9. Parkzicht.

 

Hm. I znowu wracamy do bardziej odważnego designu. Dużo się tu dzieje. Trudno określić drogę jaką powinien pokonać barista od mielenia kawy do jej zaparzenia. Ciekawy, choć w swoim top 3 go nie umieszczę.

 

 

10. Aero.

 

Ekspres ze skrzydłami. Ich rozpiętość to blisko 200cm. I jedna grupa. Gdy Kees projektował ten ekspres chyba nie brał pod uwagę funkcjonalności. Mam nadzieję, że ten ekspres wisi na linach tylko na zdjęciu a nie jest to sposób montażu. Mimo wszystko, jest ładny.

 

 

11. Cap gemini II.

 

Kolejny nastroszony jak kogut o 4 rano ekspres. Mam wrażenie, że na mnie krzyczy. Zastanawiam się, czy to bardziej rzeźba czy ekspres. Chyba jedno i drugie. Coffeecake'i można odbijać do pojemnika pomiędzy "nogami tego ekspresu". Jest to kolejny ekspres wykonany na zamówienie.

 

 

12. Etna Strapata.

 

1991. Wow. Prezentuje się okazale. Sama forma jest zdecydowanie dynamiczna. Wydaje się jakby ekspres szedł pod wiatr lub przedzierał się przez fale. Zwróć uwagę na dźwignie, a raczej na jej długość. Kees van der Westen zostaje oficjalnie mistrzem niekonwencjonalnej formy podstawowych elementów ekspresów do kawy.

 

 

13. Zizi.

 

Gdzie jest przód a gdzie tył? Ta sztuka przypomina troszeczkę amerykańskie samochody z lat 60. wygląda ciekawie, aerodynamicznie. Gdybym musiał znaleźć pieszczotliwe określenie dla każdego z ekspresów KvdW ten byłby "kurzą łapką". Czy ja wiem w sumie czy to pieszczotliwe?

 

 

14. Il Brutto.

 

Brzmi nieźle. Wygląda też całkiem całkiem. Trochę taki "naked". Sprawia wrażenie jakby go składali z losowych części w ramach jakiegoś wyzwania. Ekspres - pająk. Nie do końca wiadomo za co trzeba pociągnąć żeby poleciała kawa.

 

 

15. Stromboli.

 

Pierwszy gastronomiczny ekspres do kawy ze stajni KvdW, który powstał w liczbie większej niż jedna sztuka. Dokładnie 13 sztuk ujrzało blask słońca. Wszyscy, którzy byli tym modelem zainteresowani musieli posiadać blat o głębokości przynajmniej 100 centymetrów. Ekspres ma dach. Nie wiem dlaczego ale ma. Brakuje tylko lufy i spokojnie mógłby pojechać na poligon.

 

 

 

Koniec. Ten post był wymagający. 15 ekspresów do kawy, których pierwsze wrażenie nie jest mocną stroną. Ale tylko pierwsze. Im dalej oglądasz. Im dalej czytasz. Im więcej szczegółów spostrzegasz tym lepiej. Zaczynasz widzieć piękno, zaczynasz rozumieć dlaczego poszczególne elementy wyglądają właśnie tak a nie inaczej. Widzisz niekonwencjonalne podejście, które z jednej strony stoi na drugim końcu parkietu jeżeli mówimy o funkcjonalności, a z drugiej podchodzi do niej jak nikt inny dbając o takie szczegóły jak miejsce dla spodków pod filiżanki czy półeczka na dzbanek pod dyszą. Niesamowite.

 

Kuba Gielżyński

 

hello@brewellery.pl